gototopgototop
banerplaza

Ośrodek Rozwoju Osobistego

Tydzień Małżeństwa

Człowiek nie może siebie sam do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego prawdziwa godność, ani jakie jest jego powołanie i ostatecznie przeznaczenie.

Jan Paweł II

Start Artykuły Psychologia Stres - przyjaciel czy wróg

Stres - przyjaciel czy wróg

Z Ewą Kohnke, psychologiem, przewodniczącą zarządu Oddziału Gdańskiego Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, rozmawia Anna Zalech

Jak stres definiują psycholodzy?
- Jest kilka definicji stresu. Psycholodzy definiują stres jako dynamiczną relację adaptacyjną pomiędzy możliwościami danego człowieka a wymogami sytuacji, tzw. stresorem, charakteryzującą się brakiem równowagi. Podejmowanie zachowań zaradczych jest jakby próbą przywrócenia tej równowagi.

Czym może być stresor?
- Psycholodzy stresorem nazywają wewnętrzne lub zewnętrzne zdarzenie lub bodziec, który wywołuje stres. Takimi stresorami mogą być np. egzamin, rozmowa kwalifikacyjna, jakieś stresujące wydarzenia w pracy lub w domu, śmierć bliskiej osoby, zamartwianie się itp.

Wiadomo, że sytuacje stresowe są nieodłącznym składnikiem życia. Kiedy stres staje się naszym sprzymierzeńcem, a kiedy wrogiem?
- Stres bywa pożyteczny, gdy pobudza do działania, rozwoju czy rozwiązywania problemów. Jednak staje się on naszym wrogiem, gdy trwa zbyt długo i nie zostaje rozładowany. Przez rozładowanie rozumiemy tutaj takie sytuacje, kiedy możemy zrozumieć, co się wydarzyło, możemy poznać dany stresor i znaleźć w naszym umyśle formy takiego rozwiązania, aby go zneutralizować. Ważne, abyśmy znaleźli takie techniki, które nasze napięcie wyrównają nie tylko pod kątem psychicznym, ale również fizycznym oraz duchowym, bo tylko przez te trzy aspekty łącznie należy patrzeć na człowieka.

Jakie są niepokojące symptomy długotrwałego, nadmiernego stresu?
- Symptomami długotrwałego stresu mogą być m.in. pobudzenie emocjonalne, wzrost ciśnienia krwi, wzrost stężenia cukru we krwi, przyspieszenie akcji serca, ból głowy, ból brzucha, przyspieszenie oddechu, suchość w ustach, tzw. gęsia skórka. Może to być również poczucie winy, osamotnienia. Wiąże się to zwykle z nasileniem wydzielania kortykotropiny przez przysadkę mózgową. Wysoki poziom tego hormonu pobudza korę nadnerczy, powodując intensywną produkcję glikokortykoidów - naturalnych sterydów, które podnoszą wydajność organizmu i pozwalają na przystosowanie się do warunków stresowych.
W psychologii wyróżniamy trzy typy reakcji na stres: "eustres" - to stres pozytywnie mobilizujący do działania i niezbędny dla efektywnego funkcjonowania człowieka; gdy jednak przekracza pewien poziom, może się przekształcić w "dystres", który pojawia się w momencie zadziałania bodźca, czyli wspomnianego już stresora, i jest reakcją organizmu na zagrożenie, utrudnienie lub niemożność realizacji ważnych celów i zadań człowieka. Trzecim typem reakcji na stres jest "neustres" - bodziec dla danej osoby neutralny w działaniu, chociaż dla innych bywa on eustresowy lub dystresowy. Stałe pobudzenie całego organizmu, czyli taki przewlekły stres, kumulowanie się stresu prowadzi do wyczerpania zasobów odpornościowych, co z kolei może doprowadzić do różnych chorób psychosomatycznych, w tym do chorób związanych z sercem, układem pokarmowym, oddechowym i nerwic, ale również do zaburzeń psychicznych.

Jak więc radzić sobie ze stresem w codziennych sytuacjach? Jak nauczyć się skutecznie uwalniać się od jego skutków i nie dopuszczać do kumulowania się efektów długotrwałego działania stresu?
- Tak jak pani dobrze zauważyła na początku naszej rozmowy, stres towarzyszy nam w codziennym życiu. I to tylko od nas zależy, czy podejmiemy trud jego rozładowania, a więc nie dopuścimy, aby jego niszczące czynniki kumulowały się w naszym organizmie. Stres możemy rozładować na różne sposoby, np. poprzez ćwiczenia fizyczne, częstsze obcowanie z naturą, która wpływa kojąco na nasze nerwy, ale także na nauczenie się asertywności, tj. mówienia tego, co czujemy, wyrażania własnego zdania, emocji czy postaw, ale w granicach nienaruszających praw innych osób, nie obrażając i nie atakując ich słownie.

Mówienie innym tego, co czujemy w danym momencie, nie zawsze może przysporzyć nam przyjaciół...
- Zgadza się. W wielu przypadkach musimy liczyć się ze stratą znajomego. Moim zdaniem jednak ważniejsze jest poczucie własnej godności i wartości, zgoda z własnym sumieniem aniżeli życie w ciągłym stresie i podporządkowanie się innym wskutek nieumiejętności wyrażania własnej opinii.

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić i skłonić do szukania pomocy u specjalisty?
- Długotrwały stres może powodować, oprócz wymienionych czynników somatycznych, drażliwość, zniechęcenie, a także agresywność. Jeżeli nie potrafimy poradzić sobie z tymi emocjami, powinniśmy udać się do specjalisty czy też nakłonić do tego osobę z otoczenia, która ma powyższe objawy. Proszę pamiętać, że psycholog czy psychiatra ma za zadanie pomóc i nie należy takiej wizyty traktować jako "zło ostateczne".

Niestety, obecnie można się spotkać z tym, że niektórzy specjaliści zalecają jakoby pomocne w walce ze stresem techniki relaksacyjne niezgodne ze światopoglądem chrześcijańskim. Mam tutaj na myśli np. techniki tai-chi.
- Rzeczywiście niektórzy zachęcają do tego typu praktyk, ale chrześcijanin powinien wiedzieć, że są one nie na miejscu. Oczywiście potrzebne są pewne techniki relaksacyjne, typu położenie się lub siedzenie w wygodnej dla siebie pozycji, aby zastanowić się nad tym, co nas stresuje, jak możemy się zachować, aby zniwelować ten stres itd. I jeżeli chcemy przeprowadzić z Bogiem to refleksyjne spojrzenie na siebie i trudną sytuację, wydaje się to sensowne i korzystne, ale otwieranie się na inne moce, czyli przyjmowanie innych bogów do tego celu, jest po prostu pogaństwem, niezgodnym z nauką Kościoła.

Czy alkohol to dobre rozwiązanie na tzw. rozluźnienie się w sytuacjach stresowych?
- Alkohol ma rzeczywiście na początku takie działanie trochę relaksacyjne, poprawiające samopoczucie, ale już wielu się przekonało, że jest to złudny relaks, bo po nim może nastąpić uzależnienie. Organizm człowieka otrzymujący dawkę alkoholu, po którym czuje się dobrze, domaga się następnym razem zwiększonej ilości tego samego czynnika, aby otrzymać wcześniejszy efekt. Ponadto osoby takie nie szukają konstruktywnych rozwiązań stresujących problemów, lecz zadowalają się łatwiejszym sposobem, który może, jak już powiedziałam, doprowadzić do uzależnienia i mieć nie tylko konsekwencje zdrowotne, ale i społeczne.

Dzieci dopiero poznają swoje emocje, a też są narażone na stres. Jak pomóc im radzić sobie ze stresem? Jak je motywować do konstruktywnego działania? Co zrobić, aby stres ich nie paraliżował, aby wyrosły na mądrych, znających swoją wartość ludzi?
- Już od małego trzeba przygotowywać dzieci do radzenia sobie ze stresem. Nie jest dobre, gdy rodzice są nadopiekuńczy i np. każdy upadek dziecka traktują jako katastrofę - szybko podbiegają, podnoszą i tulą malucha. Trzeba pozwolić dziecku samemu poradzić sobie w takich sytuacjach. Oczywiście być przy tym blisko i wzmacniać jego poczucie bezpieczeństwa i miłości. Maluch, który sam się podniesie i otrzepie po takim upadku, zda sobie sprawę, że potrafi to zrobić i gdy znajdzie się w znacznie trudniejszej sytuacji, również będzie wierzył we własne siły. Natomiast dziecko nienauczone w dzieciństwie radzenia sobie w sytuacjach dla niego stresowych, będzie trudniej je znosiło i będzie bardziej narażone na kumulowanie się w jego organizmie stresu ze wszystkimi jego negatywnymi skutkami.

Dziękuję za rozmowę.